Badanie i kontrola pieprzyków to temat niezwykle ważny, szczególnie po upalnym lecie, kiedy to okazji do wystawiania skóry na promienie słoneczne jest co niemiara. Zdecydowanie zbyt często odkładamy regularne wizyty u dermatologa. Zapominamy, że profilaktyka raka skóry może uratować nam życie, bo rozwój czerniaka można skutecznie zatrzymać, pod warunkiem, że zostanie on odpowiednio wcześnie rozpoznany. Czy jednak wszystkie znamiona barwnikowe są niebezpieczne? Na co należy zwracać szczególną uwagę podczas ich obserwacji? Pora na pieprzyki pod lupą!

Co to jest pieprzyk?

Pieprzyki to po prostu znamiona barwnikowe, czyli skupiska komórek melanocytowych. Znamiona barwnikowe dzielą się na zwykłe i atypowe, nabyte oraz wrodzone, a także złożone, skórne i łączące.

Zwykły pieprzyk czy czerniak?

W przypadku określania typu znamion pomocna jest metoda ABCDE, w której branych pod uwagę jest pięć kryteriów:

  • A – asymetria (znamię ma kształt inny niż kolisty czy owalny),
  • B – brzegi (znamię ma poszarpane brzegi i nie odcina się wyraźnie od skóry),
  • C – kolor (znamię ma niejednolity kolor),
  • D – wielkość (znamię ma ponad 6 mm średnicy),
  • E – rozwój (znamię szybko zmienia swój kolor, kształt lub grubość).

Niepokojącymi objawami jest również sączenie, krwawienie, ból, stan zapalny czy nawet zaburzenia czucia. Z taką zmianą należy udać się do dermatologa, nie można lekceważyć tego typu objawów!

Dermatoskopia i wideodermatoskopia

Dermatoskopia to podstawowy typ badania znamion barwnikowych, który pozwala ocenić czy zmiana jest bezpieczna czy zagrożona ryzykiem czerniaka. Lekarz za pomocą dermoskopu, czyli narzędzia, które powiększa pieprzyk, dokładnie ogląda znamię i ustala czy należy je wyciąć. Jest to bezbolesne i ekspresowe badanie. Drugą opcją badania pieprzyków jest wideodermatoskopia, która pozwala na dokładniejsze zarejestrowanie znamion barwnikowych i obejrzenie ich na ekranie komputera. Umożliwia to dokładne ich zmierzenie, ocenę pod kątem kryteriów ABCDE oraz zapis zdjęć do porównania podczas kolejnych badań. Oba sposoby badań są skuteczne, a najważniejsze są po prostu regularne wizyty u dermatologa.

Usuwanie pieprzyków

Podejrzane znamiona barwnikowe są usuwane w chirurgicznie w znieczuleniu miejscowym. Jest to dość szybki zabieg, który nie wymaga szczególnego przygotowania ze strony pacjenta. Znamię barwnikowe jest wycinane z zadatkiem skóry, a następnie jest oddawane do badania histopatologicznego, które wykazuje czy są w nim komórki nowotworowe. Nic nie stoi również na przeszkodzie, aby usunąć pieprzyk z powodów czysto estetycznych, nawet jeśli nie on zmianą potencjalnie niebezpieczną.

Co ważne, pieprzyków nie należy wypalać czy zamrażać! Nie da się ich wtedy poddać badaniu, a dodatkowo mogą się one odnawiać. Znamiona barwnikowe tylko wycinamy, należy się w tym celu udać do dermatologa chirurga lub placówki onkologicznej.

O tym, jakimi metodami można je usuwać, przeczytacie w tym artykule.

Jak dbać o znamiona barwnikowe?

Pieprzyki trzeba chronić przed promieniami słonecznymi. Pamiętajmy o rozsądnym opalaniu i stosowaniu wysokiej ochrony SPF. Najlepiej w ogóle nie wystawiać pieprzyków na nadmierną ekspozycję słoneczną, jednak jeśli nie jesteśmy w stanie ich zasłonić, filtr SPF 50+ pomoże je ochronić. Istotna jest również samodzielna kontrola wszystkich zmian melanocytowych. Jeśli mamy znamiona barwnikowe, które wydają nam się podejrzane, powinniśmy je dokładnie obserwować. Dobrym rozwiązaniem jest zrobienie zdjęć i zmierzenie danego pieprzyka, co pozwoli nam na porównanie czy nie zmienił się on w ciągu kilku miesięcy. Pamiętajmy również o badaniu znamion barwnikowych u dermatologa raz do roku lub, co pół roku, gdy jesteśmy w grupie podwyższonego ryzyka zachorowania na raka skóry.

Moja historia

Kilka lat temu dostałam poparzenia słonecznego poprzez niemądre opalanie. Zależało mi na szybkiej opaleniźnie i nie do końca zdawałam sobie sprawę, że taki będzie efekt kilkugodzinnego leżenia na słońcu i smarowania się tylko przyśpieszaczem do opalania. Nieco później tego samego dnia przyszło mi zweryfikować moje poglądy i ujrzałam czerwoną skórę, która mnie po prostu przeraziła, a do tego z każdą chwilą robiła się jeszcze bardziej czerwona i podrażniona. Skończyło się to na szczęście tylko tygodniowym pobytem w domu, ponieważ nie byłam w stanie założyć na siebie innych ubrań niż dresy. Zaczerwienienie utrzymywało się dość długo, skóra oczywiście schodziła płatami, tworząc nieładne ślady. Była ona po prostu zniszczona, bardzo długo trwała jej regeneracja i całkowity powrót do stanu sprzed poparzenia słonecznego. Od tamtej pory zaczęłam się po prostu bać, bo w poparzonych miejscach miałam kilka niemałych pieprzyków. Początkowo zwlekałam z badaniem u dermatologa, ale w końcu zrozumiałam, że chodzi o moje zdrowe i życie. Pieprzyki zostały zbadane i na szczęście nie wzbudziły one niepokoju u lekarza. Tak właśnie zaczęła się moje przygoda z corocznymi wizytami u specjalisty dermatologa, a także zmiana w podejściu do opalania.

Dbajmy o swoje zdrowe i pamiętajmy o profilaktyce raka skóry! Nie wszystkie zmiany barwnikowe są niebezpieczne, ale regularne badanie i kontrola pieprzyków pozwala ochronić nasze życie.