Przedstawiam Wam mój ulubiony tusz do rzęs, który towarzyszy mi już od ponad roku, a jest nim Curling Pump Up Mascara Lovely – masakra podkręcająca i pogrubiająca rzęsy.



Na tusz skusiłam się głównie dzięki wielu pozytywnym opiniom przeczytanym na blogach. Chociaż wiem, że moja recenzja będzie tylko kolejną do kolekcji, mam nadzieję, że być może namówię kogoś do zakupu, tak jak podziałało to na mnie. Dodatkowym plusem zachęcającym do zakupu była również cena, gdyż maskara kosztuje około 9 zł, a często można ją dorwać także w promocyjnej cenie.

Zanim zaczęłam używać tuszu Lovely stosowałam maskarę Maybelline Colossal Volum’ Express, którą nadal bardzo lubię, ale sądzę, że Curling Pump Up Mascara może się z nim równać. Tusze dają nieco inne efekty, ale oba mi się podobają i uważam je za maskary, które najlepiej współgrają z moimi rzęsami.


szczoteczka

Tusz Lovely posiada silikonową szczoteczkę, delikatnie wygiętą w łuk z różnymi długościami włosków, dzięki czemu łatwo można nadać rzęsom pożądany wygląd. Szczoteczką bardzo łatwo się manewruje, jest ona dość cienka i mała i bez problemu można pomalować rzęsy w wewnętrznym kąciku (w porównaniu do np. Colossala).

Jaki efekt daje Curling Pump Up Mascara? Przede wszystkim cudownie wydłuża i podkręca rzęsy w naturalnie wyglądający sposób. Nie są one posklejane, nie wyglądają teatralnie. Z pogrubianiem rzęs tusz radzi sobie troszkę gorzej, ale ja i tak jestem bardzo zadowolona z efektu jaki nim uzyskuję.


efekt na rzęsach

efekt na rzęsach

Tusz nie osypuje ani nie kruszy się w trakcie noszenia. U mnie wytrzymuje w stanie nienaruszonym cały dzień. Nie ma też problemów z jego zmywaniem, olejki i płyny dwufazowe dają sobie z nim radę. Ogromnym plusem jest też odcień tuszu – to głęboka, intensywna czerń.

Jeśli nadal zastanawiasz się nad zakupem Curling Pump Up Mascara – marsz na zakupy! Nie ma co zwlekać, bo ten tusz to świetny jakościowo kosmetyk za niską cenę. Czego chcieć więcej?