Poszukiwanie idealnego podkładu jest nie lada wyzwaniem. Dużo zależy od naszego typu skóry, od tego czy mamy niedoskonałości, które chcemy ukryć, a także od wyglądu jaki chcemy nadać naszej skórze. Ja od dawna sięgam po podkłady, które dają bardzo naturalne wykończenie i jednocześnie rozświetlają skórę, nie tworząc przy tym sztucznego efektu maski. Mam kilka swoich ulubionych podkładów, do których wracam i w ostatnim czasie dołączył do nich kolejny (bardzo udany) egzemplarz. Z fluidem Lirene No Mask polubiłam się dość szybko i od tamtej pory jesteśmy nierozłączni!

Lirene No Mask, recenzja, blog lifestylowy

Lirene No Mask, recenzja, blog lifestylowy

Bardzo podoba mi się eleganckie opakowanie podkładu Lirene No Mask. Niektórzy mogą narzekać na brak pompki. Ja już się do tego przyzwyczaiłam i w ogóle mi to nie przeszkadza. Jest to rozwiązanie, które pojawia się w wielu produktach kosmetycznych i dla mnie w żaden sposób nie skreśla to kosmetyków.

Lirene No Mask, recenzja, blog lifestylowy

Podkład Lirene No Mask daje cudowne, naturalne wykończenie. Ma dość lekkie krycie, które jednak można dozować według potrzeb. Aplikacja kolejnej warstwy nie kończy się sztucznym efektem, skóra nadal oddycha i wygląda promiennie. Ta ostatnia cecha to moim zdaniem jedna z największych zalet podkładu. To właśnie na takim efekcie najbardziej mi zależy. Kiedyś dbałam przede wszystkim o to, aby moja buzia się nie świeciła i mocny podkład oraz puder matujący były u mnie obowiązkowym elementem w makijażu. Teraz moja skóra nieco się zmieniła i chociaż nadal pozostała mieszana, nie przetłuszcza się już tak mocno jak wcześniej i dzięki temu nie muszę używać tak mocno matujących kosmetyków. Dzięki temu moja skóra wygląda dużo naturalnej.

Lirene No Mask, recenzja, blog lifestylowy

Lirene No Mask, recenzja, blog lifestylowy

Podkład Lirene No Mask świetnie stapia się ze skórą i dobrze współgra z korektorem oraz pudem wykańczającym. Nie tworzy nieestetycznych plam, pozwala na łatwą aplikację bronzera i różu, które świetnie z nim współpracują – ładnie się blendują i tworzą świetne połączenie. Testowałam go z różnymi pudrami wykańczającymi, korektorami i różami (również mineralnymi) i z każdym z tych produktów współgrał świetnie!

Trwałość? Znakomita! Podkład utrwalony pudrem rozświetlającym utrzymuje się na buzi cały dzień. Nie ściera się i wygląda bardzo naturalnie. Podkład Lirene No Mask to w zasadzie płyny fluid + serum, dlatego delikatnie nawilża skórę. Ze względu na swoją wodnistą konsystencję (polecam uważać przy wylewaniu go z buteleczki!) nie ściąga skóry, a wręcz czuć, że tworzy na niej jakby cieniutką, miękką warstewkę. Nie ma mowy u jakimkolwiek uczuciu wysuszenia czy podrażnienia.

Jestem bardzo ciekawa, jaki podkład jest Waszym ulubionym. Jeśli znacie Lirene No Mask, koniecznie podzielcie się wrażeniami z jego używania!