Ostatnio, za sprawą mojej mamy, miałam okazję przetestować róż do policzków w kamieniu Bourjois, odcień nr 72 Tomette. Od dawna szukała ona różu w delikatnym, brzoskwiniowym odcieniu do codziennego makijażu i muszę przyznać, że obie jesteśmy z niego bardzo zadowolone.

Bourjois, róż do policzków, nr 72 Tomette

Bourjois, róż do policzków, nr 72 Tomette

Bourjois, róż do policzków, nr 72 Tomette

Bourjois, róż do policzków, nr 72 Tomette

Róż zamknięty jest w małym pudełeczku z lusterkiem. Opakowanie jest bardzo poręczne. Dodatkowo do różu dołączony jest pędzelek, ale nie używałam go ani razu, bo ma dość dziwny kształt i zdecydowanie wolę te pędzle, które już posiadam.


Kolor, który posiadam, czyli nr 72 Tomette, to piękna brzoskwinka o ciepłym odcieniu. Cudownie rozświetla twarz, ma delikatnie satynowe wykończenie. Róż nie pyli podczas aplikacji, ale musiałam zdrapać z niego zewnętrzną warstwę, bo róż nie chciał nabrać się na pędzel. Teraz kolor jest bardzo intensywny i nie potrzeba go dużo. Ładnie łączy się z innymi kosmetykami i raczej ciężko narobić sobie nim plam. Do tego jest bardzo wydajny.

Dużym plusem tego różu jest także jego trwałość. Nie ściera się z twarzy, a nałożony rano utrzymuje się praktycznie cały dzień. Minusem może być cena, bo w drogeriach kosztuje on około 50 zł, ale można zapolować na niego, np. na Allegro, gdzie ceny są niższe lub w małych osiedlowych drogeriach.

Lubicie róże Bourjois? Jakie inne odcienie polecacie?