Witamy październik! Nawet nie wiecie, jak bardzo cieszy mnie to, że robi się wcześniej ciemno i spędzanie wieczorów z rozgrzewającą herbatką pod kocem staje się codziennością. Uwielbiam ten jesienny okres. O ile coraz zimniejsze temperatury nie napawają mnie optymizmem (chociaż pokochałam tworzyć jesienne outfity), to i tak z niecierpliwością czekam na kolejne miesiące, które przybliżają nas do świąt! Tymczasem zapraszam na ulubieńców września, którzy już delikatnie wpisują się w jesienny klimat.

Ulubieńcy września, blog lifestylowy

Kilka produktów z kategorii kosmetycznej mnie po prostu zachwyciło. Rozświetlający puder Pretty Glow Annabelle Minerals mam od kilku miesięcy, ale polubiliśmy się dopiero w ostatnim czasie. Kosmetyk idealnie wykańcza makijaż, nie tworząc efektu maski, daje przy tym bardzo naturalne wykończenie. Świetnie współgra z podkładem Lirene NO MASK, który stał się moją podstawą w codziennym makijażu. Podkład lekko kryje, tworząc efekt zdrowo wyglądającej skóry. Ja jestem na tak!

Muszę się przyznać, że do tej pory nie używałam regularnie kremu pod oczy. Nie mogłam znaleźć odpowiedniego kremu, który dobrze nawilżałby skórę i jednocześnie dobrze sprawdzał się jako baza pod makijaż. Całkowicie przypadkiem stałam się posiadaczką nawilżającego kremu łagodzącego pod oczy Tołpa (niech żyją promocje!) i dość szybko stało się jasne, że był to świetny zakup. Krem jest bardzo lekki, ale jednocześnie bardzo dobrze odżywia i uelastycznia skórę pod oczami. Nie roluje się pod makijażem, a tworzy idealną bazę.

Pozostając w kosmetycznym klimacie, muszę wspomnieć o perfumach Avon, które niedawno dołączyły do mojej kolekcji zapachów. Z biegiem czasu zauważyłam, że po jedne z nich sięgam zdecydowanie najczęściej. Perfumy Far Away są lekko orientalne o ciężkiej, mocnej nucie. Idealny zapach na jesień!

Ulubieńcy września, blog lifestylowy

W ulubieńcach września nie mogło zabraknąć również przepysznej BIO pasty kokosowej, dostępnej w sklepie Dr Pelc. 100% kokosa w składzie sprawia, że ma ona świetne wartości odżywcze. Jak smakuje? Rafaello połączone z Bounty – oczywiście w wersji fit! Pasta kokosowa jest idealna do smarowania naleśników, tostów czy zrobienia własnego mleka kokosowego.

Nastąpił wielki powrót batonów RAW ENERGY! Przez jakiś czas jadłam stosunkowo mało gotowych przekąsek, a teraz sięgam po nie zdecydowanie częściej. Uwielbiam oba smaki – kakao i ziarna kakaowca oraz kokos i kakao. Proste składy i przepyszne smaki sprawiają, że te batony są idealnymi przekąskami o bardzo dobrych wartościach odżywczych.

Ulubieńcy września, blog lifestylowy

Książka „Zanim się pojawiłeś” zrobiła na mnie ogromne wrażenie, dlatego musiałam sięgnąć po drugą część – „Kiedy odszedłeś”. Nie wiedziałam czego oczekiwać, ale nie oszukujmy się – zazwyczaj jest tak, że druga i kolejne części książki nie zachwycają aż tak jak pierwsza. Wiadomo, znamy już bohaterów, ich historię i czasami ciężko osiągnąć ten efekt „wow” po raz kolejny. Jednak Jojo Moyes zdecydowanie się to udało także przy drugiej części książki. Nowe zaskakujące wątki, nowi bohaterowie i nowe sytuacje oraz wybory, przed którymi zostaje postawiona Lou sprawiają, że każda kolejne strona książki po prostu wciąga! „Kiedy odszedłeś” to godny następca cudownej i niepowtarzalnej historii miłosnej, którą poznajemy w pierwszej części książki i lektura zdecydowanie warta przeczytania.

Nie mogę nie wspomnieć również o serialu, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Kto zna American Horror Story? Pewnie większość z Was chociaż słyszała o tej produkcji. Ja z serialem po raz pierwszy zetknęłam się ponad rok temu. Zaznaczam, że nie oglądam horrorów ani żadnych strasznych filmów, bo później nie mogę spać w nocy (naprawdę!). Jednak American Horror Story po prostu mnie wciągnęło… Każdy sezon składa się z około dziesięciu odcinków i opowiada inną historię. Co ciekawe, w każdym sezonie występują ci sami bohaterowie, grają oni jednak inne postacie. To chyba jedna z cech serialu, która podoba mi się najbardziej. Możemy widzieć aktorów w tak różnych wydaniach, że czasami ciężko uwierzyć, że te dwie postacie gra ta sama osoba. Najnowszy sezon o tytule My Roanoke Nightmare zaskakuje koncepcją, doborem bohaterów i rolami, w jakich muszą się odnaleźć. Ja już po pierwszym odcinku wiedziałam, że jest to jeden z lepszych sezonów (chociaż zobaczymy czy pobije drugi, który straszy mnie do tej pory!). Inna perspektywa oraz budowanie postaci w zupełnie odmienny sposób pokazuje serial od nowej, świeżej strony. Nie mogę doczekać się kolejnych odcinków!

Chętnie poznam Waszych ulubieńców września. Podzielcie się tym, co szczególnie przypadło Wam do gustu w ubiegłym miesiącu!